piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 1.

Nowy dom, nowe życie! Powtarzałam sobie to cały czas. Jak myślisz uda mi się uciec od tych wszystkich problemów? Ja myślę że nie, myślę że Bóg wybrał mi takie życie ponieważ jest zdania że jestem silna. Ale myli się! Poważnie się myli. Może na zewnątrz jestem twarda, ale w środku wszystko się we mnie rozpada. Nie czuję już nic. Jesteś śmieciem, który nie powinien istnieć. Mamo ratuj! Dzisiaj poniedziałek i pierwszy dzień w nowej szkole. Mam nadzieje że mnie polubią przecież jestem normalną nastolatką, tak myślę. Ale to się nie stanie, ponieważ jestem śmieciem. Jesteś śmieciem Carly! Pomóż mi się z tego wyciągnąć. Tak bardzo cię potrzebuję, Justin. Życz mi powodzenia. XOXO


Jest godzina 6:40. Jak co dzień wstaje tak wcześnie aby skorzystać z rannej toaletki. Wstałam z łóżka, i jak zawsze podeszłam do okna aby odsłonić rolety. Pochmurny dzień, pochmurna pogoda. Chcieć nie umierać. Spojrzałam jeszcze na okno na przeciw mojego. Dostrzegłam nie wyraźną twarz przeciągającą się przy oknie. Miał jasne brązowe włosy rozczochrane na każdą stronę. Skierowałam się do toalety i odkręciłam prysznic aby zimno woda mogła w spokoju zlecieć. Zdjęłam piżamę i odłożyłam ją na półkę. Weszłam pod prysznic pozwalając gorącej wodzie spływać po mojej skórze. Od razu dostałam gęsiej skórki. Namydliłam się czekoladowym żelem pod prysznic i spłukałam a następnie powtórzyłam tą czynność na włosach tylko że z truskawkowym szamponem. Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się szczelnie ręcznikiem. Włosy splątałam w niechlujny kok. Weszłam do pokoju po czysta bieliznę. Usiadłam na łóżku po czym nałożyłam bieliznę. Od razu czułam się taka czysta. Tak jakbym zmyła z siebie wszystkie problemy które krążą wokół mnie. Podeszłam do szafy w poszukiwaniu jakiś ciuchów które mogę ubrać. Nie narzekałam na brak ciuchów czy czego innego. Moi rodzice mają dużą firmę, ale sami w niej nie pracują mają od tego ludzi. Ojciec nawet nie mógł by się w niej pokazać w takim stanie. Wstyd! 

Mam nadzieje że nie zamarznę. Jest 3 stycznia. Śnieg, zimna na całego. Nie zakładając jeszcze kurtki, szalika i butów weszłam do łazienki. Otworzyłam kosmetyczkę i nasmarowałam twarz korektorem. Najbardziej te miejsca gdzie są siniaki i zaczerwienienia. Nałożyła na to cienką warstwę jasnego fluidu i przypudrowałam nosek. Szczoteczką od tuszu do rzęs przejechałam parę razy po moich rzęsach nadając im grubości. Zrobiłam kreski i miałam gotowy makijaż. Rozpuściłam włosy i podsuszyłam je trochę. Kok dodał im lekkich fal co nawet mi się podobało. Ale nie ciesz się na zapas. Jesteś zwykłym śmiecie. Ubrałam buty, kurtkę i szalik. Zarzuciłam na siebie torbę i wyszłam z pokoju. Powoli kierowałam się do schodów nie budząc rodziców. Zerknęłam na zegarek wiszący na ścianie. 7:30! Mam 30 minut aby dojść do szkoły, do której nawet nie wiem gdzie się znajduje. No cóż, zapytam się kogoś. Zamykając drzwi od drugiej strony domu usłyszałam pisk opon co przestraszyło mnie, nawet bardzo. Odruchowo się odwróciłam i zobaczyłam czarnego Range Rover. Boże co to za szaleniec? Zapytałam bezgłośnie sama siebie. Byłam krok przed wejściem do szkoły. Wzięłam głęboki wdech i wydech. Weszłam. Zrobiłam to. Nagle ogarnął mnie straszy hałas. Co za bydło. Pomyślałam. Przepychałam się przez ludzi stojących na korytarzu. Nie cierpiałam tego, nie cierpiałam szkoły. Dlaczego? Może dlatego że nigdy nie miałam przyjaciół w niej. Szłam szybkim krokiem trzymając głowę w dół. Bałam się spojrzeć komukolwiek w oczy. Wpadłam na kogoś. Nie! Przeklnęłam siebie w myślach. Upadłam na pupę. Czemu akurat teraz, jeszcze do tego w pierwszy dzień nowej szkoły. Podniosłam głowę a moim oczom ukazała się piękna dziewczyna o długich włosach. Nie widziałam jej twarzy bo była tyłem do mnie.
- Uważaj jak chodzisz, kretynko. - splunęła na mnie w tym samym momencie odwracając się do mnie. Nie, to nie może być prawda. Selena Gomez! Chodzę do szkoły z samą dziewczyną mojego anioła. Chyba jestem w niebie, ale czy oby na pewno nie pomyliłam tego z piekłem.
- J..ja przepraszam. - szybko wstałam. Spanikowana zaczęłam otrzepywać spodnie dziewczyny. Odepchnęła mnie i momentalnie zostałam wryta w szkolne szafki.
- Prze..przepraszam. Naprawdę nie chciałam. - podniosłam swoją torbę i skierowałam się do toalety damskiej. Spojrzałam w lusterko a pojedyncza łza spłynęła po mojej twarzy. Szybko ją otarłam, po czym usłyszałam cichy szloch.
- Yyy..jest tu ktoś? - zapytałam ale nie dostałam odpowiedzi. Skierowałam się do jednej z toalet i zobaczyłam płaczącą blondynkę o niebieskich oczach. Miała mokre włosy. Przykucnęłam przy niej.
- Co się stało? - zapytałam z troską. Nie odpowiedziała mi gdy nagle usłyszałam że ktoś wchodzi do toalety. Były to męskie głosy w damskiej toalecie.
- No, no, proszę! Koleżance chyba trzeba pokazać gdzie jej miejsce. - powiedział Chris. Od razu go rozpoznałam. Boże chodziłam z gwiazdami do szkoły. Czy mogła mnie coś lepszego spotkać? Jeden z jego kolegów szarpnął mnie za włosy.
- Zostaw mnie. - krzyczałam.
Jednak się myliłam..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz