piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 2.

Miałam zacząć nowe życie, a tym czasem przemoc domowa przeradza się w przemoc szkolną. Dlaczego tak jest? Dlaczego ludzie są tak okrutni ? Pieniądze im w głowie chyba zawróciły. Ale ja nigdy bym się tak nie zachowała. Ludzie dzielą się na różne strefy - lepsza,gorsza,idiotyzm. Dlaczego trafiłam na tą trzecią. - Puść mnie, człowieku. Puść. - krzyczałam. Chciało mi się płakać, ale musiałam być twarde bo mieli  by przede mną przewagę a tego bardzo bym nie chciała. Ryan - tak nazywał się mój prześladowca ' mogę go tak nazwać '. Rzucił mną o ścianę, a przez moje oczy od razy przebiegł obraz mojego ojca. Czułam jak mi głowa pulsuje i rośnie na niej guz. Wielki guz. O nie! Tak nie będzie! W ostatniej chwili  zgięłam kolano i z całej siły uderzyłam w jego krocze. Chłopak zgiął się z bólu. Jednak ma coś tam. 
- Pojebana jesteś? - wydarł się do mnie i uderzył mnie w twarz. Łzy same prosiły się o wypłynięcie z oczu. Nie wytrzymałam już, to było  zbyt bolesne. 
- Przegięłaś dziewczyno, i już możesz sobie wybierać miejsce na cmentarzy. - powiedział łagodnym głosem Chris.
Chwycił mnie za włosy i wepchał do jednej z kabin. Rzucił na toaletę i włożył głowę do niej. Nie protestowałam bo i tak bym nie wygrała. Szuuu. Spuścił wodę prosto na moje włosy. Z dumnym uśmiechem na twarzy wyszli z toalety .
Moja maskara spłynęła po moich policzkach.Pierwszy dzień w szkole i jedna wielka poraszka. Mam ochotę zapaść się pod ziemię. Ściągnęłam z siebie skórę i zawinęłam nią włosy.  Podeszłam do blondynki i usiadłam koło niej. Nie musiała mi nic mówić, już wiedziałam co się stało. 
- Masz ochotę na piwo? - zapytałam z lekkim uśmiechem.
- Nie wiesz jak bardzo. - uśmiechnęła się do mnie a po jedyńcza łza spłynęła po jej policzku.
- Jestem Carly. Carly Rae Jones. - podałam jej rękę.
- Natalia. Natalia Brook. - rzuciła się na mnie z ciepłym uściskiem co mnie bardzo ucieszyło. Od razu wiedziałam że się zakolegujemy, przechodziły przez to samo razem. Nie pozwolę aby stała jej się krzywda a znam ją zaledwie 10 minut. Założyłam skórę i chwyciłam ją za rękę. Szłyśmy przez korytarz. Wiedziałam że wszyscy na nas patrzą jak na idiotki, ale nie przejmowałam się tym. Jeszcze tego mi brakowało abym przejmowała się opinią innych. 
- Wiesz co, moich rodziców nie ma w domu są pewnie w pracy jak to zawsze. - koleżanka od razu wiedziała o co chodzi. Nawet ja byłam bardziej za tym ponieważ nie chcę być na razie wśród ludzi.
- Jestem za. - uśmiechnęła się.
- Weźmiesz prysznic i pożyczę ci ciuchy. - zaproponowałam.
Rodziców nie ma, bo samochodu nie ma. Włożyłam rękę do spodni rękę szukając kluczy. Nie ma.
- Nie, chyba mi wypadły w toalecie. Musimy wejść przez balkon. - zaśmiałam się. Pociągnęłam ją za rękę pod balkon. 
- Tu jest drabina. - weszłam po niej i wskoczyłam do środka.
- Dawaj. -  krzyknęłam do niej. Od razu jej pokazałam gdzie jest łazienka. Dałam ręcznik i powiedziałam że jak się umyje niech da znać dam jej ciuchy. Usiadłam przed szafą i zaczęłam szukać ubrań. Wybrałam dla niej :


Dla siebie wybrałam coś bardziej eleganckiego. O ile można koszulę tak nazwać :



Natalia wyszła z łazienki owinięta rącznikiem i mocno mnie przytuliła. Odwzajemniłam to ponieważ należało jej się to tak samo jak i mi. Dałam jej ciuchy.
- Myślę że będę dobre na ciebie. - podałam jej.
- Na pewno..
Już teraz wiedziałam że to będzie początek pięknej przyjaźni.
________________

Rozdział do dupy. : ///




Rozdział 1.

Nowy dom, nowe życie! Powtarzałam sobie to cały czas. Jak myślisz uda mi się uciec od tych wszystkich problemów? Ja myślę że nie, myślę że Bóg wybrał mi takie życie ponieważ jest zdania że jestem silna. Ale myli się! Poważnie się myli. Może na zewnątrz jestem twarda, ale w środku wszystko się we mnie rozpada. Nie czuję już nic. Jesteś śmieciem, który nie powinien istnieć. Mamo ratuj! Dzisiaj poniedziałek i pierwszy dzień w nowej szkole. Mam nadzieje że mnie polubią przecież jestem normalną nastolatką, tak myślę. Ale to się nie stanie, ponieważ jestem śmieciem. Jesteś śmieciem Carly! Pomóż mi się z tego wyciągnąć. Tak bardzo cię potrzebuję, Justin. Życz mi powodzenia. XOXO


Jest godzina 6:40. Jak co dzień wstaje tak wcześnie aby skorzystać z rannej toaletki. Wstałam z łóżka, i jak zawsze podeszłam do okna aby odsłonić rolety. Pochmurny dzień, pochmurna pogoda. Chcieć nie umierać. Spojrzałam jeszcze na okno na przeciw mojego. Dostrzegłam nie wyraźną twarz przeciągającą się przy oknie. Miał jasne brązowe włosy rozczochrane na każdą stronę. Skierowałam się do toalety i odkręciłam prysznic aby zimno woda mogła w spokoju zlecieć. Zdjęłam piżamę i odłożyłam ją na półkę. Weszłam pod prysznic pozwalając gorącej wodzie spływać po mojej skórze. Od razu dostałam gęsiej skórki. Namydliłam się czekoladowym żelem pod prysznic i spłukałam a następnie powtórzyłam tą czynność na włosach tylko że z truskawkowym szamponem. Wyszłam z pod prysznica i owinęłam się szczelnie ręcznikiem. Włosy splątałam w niechlujny kok. Weszłam do pokoju po czysta bieliznę. Usiadłam na łóżku po czym nałożyłam bieliznę. Od razu czułam się taka czysta. Tak jakbym zmyła z siebie wszystkie problemy które krążą wokół mnie. Podeszłam do szafy w poszukiwaniu jakiś ciuchów które mogę ubrać. Nie narzekałam na brak ciuchów czy czego innego. Moi rodzice mają dużą firmę, ale sami w niej nie pracują mają od tego ludzi. Ojciec nawet nie mógł by się w niej pokazać w takim stanie. Wstyd! 

Mam nadzieje że nie zamarznę. Jest 3 stycznia. Śnieg, zimna na całego. Nie zakładając jeszcze kurtki, szalika i butów weszłam do łazienki. Otworzyłam kosmetyczkę i nasmarowałam twarz korektorem. Najbardziej te miejsca gdzie są siniaki i zaczerwienienia. Nałożyła na to cienką warstwę jasnego fluidu i przypudrowałam nosek. Szczoteczką od tuszu do rzęs przejechałam parę razy po moich rzęsach nadając im grubości. Zrobiłam kreski i miałam gotowy makijaż. Rozpuściłam włosy i podsuszyłam je trochę. Kok dodał im lekkich fal co nawet mi się podobało. Ale nie ciesz się na zapas. Jesteś zwykłym śmiecie. Ubrałam buty, kurtkę i szalik. Zarzuciłam na siebie torbę i wyszłam z pokoju. Powoli kierowałam się do schodów nie budząc rodziców. Zerknęłam na zegarek wiszący na ścianie. 7:30! Mam 30 minut aby dojść do szkoły, do której nawet nie wiem gdzie się znajduje. No cóż, zapytam się kogoś. Zamykając drzwi od drugiej strony domu usłyszałam pisk opon co przestraszyło mnie, nawet bardzo. Odruchowo się odwróciłam i zobaczyłam czarnego Range Rover. Boże co to za szaleniec? Zapytałam bezgłośnie sama siebie. Byłam krok przed wejściem do szkoły. Wzięłam głęboki wdech i wydech. Weszłam. Zrobiłam to. Nagle ogarnął mnie straszy hałas. Co za bydło. Pomyślałam. Przepychałam się przez ludzi stojących na korytarzu. Nie cierpiałam tego, nie cierpiałam szkoły. Dlaczego? Może dlatego że nigdy nie miałam przyjaciół w niej. Szłam szybkim krokiem trzymając głowę w dół. Bałam się spojrzeć komukolwiek w oczy. Wpadłam na kogoś. Nie! Przeklnęłam siebie w myślach. Upadłam na pupę. Czemu akurat teraz, jeszcze do tego w pierwszy dzień nowej szkoły. Podniosłam głowę a moim oczom ukazała się piękna dziewczyna o długich włosach. Nie widziałam jej twarzy bo była tyłem do mnie.
- Uważaj jak chodzisz, kretynko. - splunęła na mnie w tym samym momencie odwracając się do mnie. Nie, to nie może być prawda. Selena Gomez! Chodzę do szkoły z samą dziewczyną mojego anioła. Chyba jestem w niebie, ale czy oby na pewno nie pomyliłam tego z piekłem.
- J..ja przepraszam. - szybko wstałam. Spanikowana zaczęłam otrzepywać spodnie dziewczyny. Odepchnęła mnie i momentalnie zostałam wryta w szkolne szafki.
- Prze..przepraszam. Naprawdę nie chciałam. - podniosłam swoją torbę i skierowałam się do toalety damskiej. Spojrzałam w lusterko a pojedyncza łza spłynęła po mojej twarzy. Szybko ją otarłam, po czym usłyszałam cichy szloch.
- Yyy..jest tu ktoś? - zapytałam ale nie dostałam odpowiedzi. Skierowałam się do jednej z toalet i zobaczyłam płaczącą blondynkę o niebieskich oczach. Miała mokre włosy. Przykucnęłam przy niej.
- Co się stało? - zapytałam z troską. Nie odpowiedziała mi gdy nagle usłyszałam że ktoś wchodzi do toalety. Były to męskie głosy w damskiej toalecie.
- No, no, proszę! Koleżance chyba trzeba pokazać gdzie jej miejsce. - powiedział Chris. Od razu go rozpoznałam. Boże chodziłam z gwiazdami do szkoły. Czy mogła mnie coś lepszego spotkać? Jeden z jego kolegów szarpnął mnie za włosy.
- Zostaw mnie. - krzyczałam.
Jednak się myliłam..

Prolog.

- Proszę cię, przestań. - krzyczała Carly, kiedy ojciec ponownie uderzył ją w twarz. 
Ojciec nigdy nie lubił gdy ktoś na niego podnosi głos, a tym bardziej  ja, jego córka. 
- Mamo pomóż mi. - powiedziałam bezgłośnie spoglądając zapłakanymi
oczami prosto na nią obserwującą z kuchni całą tą sytuację. Wiedziałam że nie może nic zrobić, bo jeszcze jej by się dostało a ja tego bardzo nie chciałam. Wolałam abym to ja była workiem treningowym kiedy ojciec jest pod wpływem alkoholu albo zły. Kocham swoją matkę i nie mam jej za złe tego co się dzieje praktycznie na co dzień. Nie miała już siły, poddała się. Nie potrafiła z nim walczyć, jest zbyt słabą osobą. Zanosiła się płaczem kiedy Edward chwycił ją za głowę i z całej siły uderzył o ścianę. Puścił ją, nareszcie ją puścił. Ale to chyba było już za późno. Córka osunęła się po ścianie upadając na podłogę.
- Jesteś śmiecie, zapamiętaj to sobie. I nigdy więcej nie podnoś na mnie głosu. - wybełkotał i ostatni ras kopnął mnie w brzuch. Skierował się do drzwi wyjściowych zatrzaskując drzwi. Dzięki Bogu, skończyło się. Rodzicielka podbiegła do córki przytulając iprzepraszając.
-Skarbie, przepraszam Cię. Skarbie tak bardzo Cię przepraszam. - płakała mi
nad głową.
- Mamo, nic się nie stało! Naprawdę. - odpowiedziałam przytulając się do niej z całej swojej siły. Matka pomogła mi wstać z podłogi i zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Położyła mnie na łóżku za co jej bardzo podziękowałam. Ucałowała mnie w czoło i jeszcze raz przeprosiła. Wyszła. Płakałam w poduszkę bo nic innego mi nie pozostało w życiu. Wstałam z łóżka i skierowałam się do łazienki która znajdowała się w moim pokoju.

Łazienka: 


Pokój: 


Może to wszystko wygląda jak dla małego dziecka ale to pewnie dlatego że moje myśli cały czas krążą w tym jak byłam małą dziewczyną bez problemów. Gdzie tatuś mój tatuś nigdy by mnie nie skrzywdził. Nigdy nie podniósł na mnie reki. Nigdy nie skrzywdził muchy. Gdzie się on podział? Nie wiem. Będąc w łazience spojrzałam w lusterko gdzie widziałam przez zamazane oczy przez płacz. Policzki były zalane czarnymi łzami od tuszu do rzęs. Nie mogę na siebie patrzeć. Jestem bezużytecznym śmieciem. Wyciągnęłam z szufladki żyletkę to ona towarzyszy mi przez większą połowę mojego życia. Zrobiłam mocne nacięcia w okolicach nadgarstka i od razu poczułam ulgę. Tak jakby wszystko ze mnie zeszło. Schowałam żyletkę w bezpieczne miejsce i odkręciłam wodę. Przemyłam twarz i zmyłam makijaż. Wytarłam twarz delikatnie w ręcznik. Wyszłam z łazienki i skierowałam się na parapet, gdzie zawsze siedzę aby obserwować ludzi, ludzi uśmiechniętych i cieszących się swoim życie tak jak ja kiedyś. Wyciągnęłam swój pamiętniczek piszę w nim od kąt pamiętam.

Myślałam że teraz kiedy się tu przeprowadziłam tu do Los Angeles moje życie się zmieni! Jednak jest tak samo jak kiedyś. Jestem bezużytecznym śmieciem. Te słowa krążą cały czas w mojej głowie. Moja psychika jest całkiem zniszczona. Nie uda mi się jej naprawić. Dlaczego nie możesz być teraz przy mnie? Wiem że to nie realne ale.. nie to nie realne! Może lepiej by było jak bym skończyła to, było by wam lepiej beze mnie. Tak myślę, tak powinno się stać. Było by wam łatwiej. Kocham Cię Justin. XOXO

Bohaterowie.

Carly Rae Jones. (18l.)
Mądra nastolatka, uczęszczająca do liceum w Los Angeles.
Zamknięta w sobie z powodu nękania w swoim własnym domu.
Fanka utalentowanego Kanadyjczyka, kocha go pomimo to
co dzieje się wokół niej przez niego.
Wszystko jeszcze bardziej się skomplikuje gdy w połowie roku szkolnego 
dojdzie do nowej klasy.
Jej najlepszą przyjaciółką jest Natalia.
(główna bohaterka)


Natalia Brook. (18l.)
Nikt nie lubi swoich problemów, a tym bardziej ona.
Wszystko łamie się jej na pół. W szkole jest uznawana za nieudacznika z
powodu jej ojca.
Jest obrażana przez swoich rówieśników.
Nie ma przyjaciół, ale to się zmienia w połowie roku szkolnego.


Justin Bieber. ( 18l.)
Bożyszczy nastolatek - piosenkarz. Jego przyjacielem jest
Christian. Jest w związku z Seleną Gomez. Bardzo ją kocha, do
czasu. Wraz ze swoimi przyjaciółmi dokuczają innym, tak jak
dowartościowują się tym.


Selena Gomez. (18l.)
Aktorka i piosenkarka. Pokazowa dziewczyna
Justina Biebera. Zawsze stawia na swoim, nawet kiedy nie ma racji.
Przyjaźni się z Demi.
Jej całe życie jest ustawioną bajeczką gdzie sama sobie żyje.


Demi Lovato. (18l.)
Jest cichą osobą, kiedy jest w domu. Rodzice nie pozwalają
jej mieć własnego zdania. W szkole jest całkiem inna. 
Z przyjemnością dokucz innym i nigdy nie ponosi z tego
konsekwencji. Chcecie wiedzieć dlaczego?


Christian Beadles. (18l.)
Najlepszy przyjaciel Justina. Przy kumplował się do
niego tylko dlatego żeby być sławnym człowiekiem. 
Fałszywy przyjacielu, może masz jakąś tajemnice o której nie wiemy ?


Ryan Butler. (18l.)
Przyjaciel z dawnych lat Justina. Zapomniał o nim kiedy
zaczął swoją karierę. Lecz czy odnowią swoją znajomość w 
nowej szkole przez przypadek.


Alice i Edward Jones - rodzice Carley.
Pattie i Jeremy - rodzice Justina.